poniedziałek, 1 października 2018

Samotna mama wcale nie jest samotna


Jak sie czujesz jako samotna matka? Jak sobie radzisz? Nie brakuje Ci pomocy ojca dziecka? Jest Ci żal , że ma Wasze dziecko w d*pie? 
NIE NIE NIE. Nie jestem samotną matką, gdybym była sama nie miałabym dziecka, nie brakuje mi żadnej pomocy, gdyż jestem osoba zaradną i zorganizowana a żalu nie mam już żadnego. Nawet mi nie szkoda - święty spokój opanował nasze życie i niech tak zostanie. 
Często spotykam sie z milionami pytań. Zostałam młodą mamą a młodość rządzi sie błędami, gdyż wtedy jesteśmy najmądrzejsi. Nikt nam nic nie przetłumaczy i wydaje nam się, że nikt nas nie rozumie. Gdybym mogła cofnąć czas, uwierzcie nie popełniłabym wielu błędów, ale są one po to aby sie na nich uczyć i mieć nauczkę na przyszłość. 
Nie rozumiem określenia samotna matka - figuruje ono głównie w papierach. Nie jestem samotna , ponieważ mam najważniejsza osobę w swoim życiu o imieniu Jakubek 4 letni przystojniak i pupilek mamusi. 

Postanowiłam usiąść wieczorem i zrobić porządki na laptopie. Znalazłam wiele ciekawych materiałów, które będą kiedyś cudowna pamiątka. Między innymi odtworzyłam film, który nagrałam jak Kubuś miał około 3-4 miesiące, teraz to juz przedszkolak, samodzielny, odważny, mądry i śliczny. Kiedy ten czas tak zleciał ? 

Czas leci jak szalony, nie warto siedzieć rozpamiętywać błędy, żale do innych ludzi, gdyż rozpamiętując przeszłość, nie zrobimy kroku na przód. Warto wyrzucić to w zapomnienie. Wymazałam ze swojej pamięci to co było złe, nie mam żalu do nikogo , ani pretensji mogę mieć je tylko do siebie , że nie widziałam od początku na co sie pisze. Mogę być z siebie dumna, że jestem w tym miejscu , w którym stoję teraz. Spełniam marzenia, mam cudownego mądrego syna, wciąż sie uczę i rozwijam. Stawiam odważnie kolejne kroki na przód biorąc od życia ile sie da. Zapracowuje sobie także na przyjemności , które powiem to samolubnie , uważam , że mi sie należą. Tak, rozpieszczam mojego pierworodnego prezentami, wycieczkami i wszystkim czego zapragnie, jednak nie znaczy to , że jest rozpuszczonym dzieckiem, umiem także postawić do pionu ( nie odczytajcie tego żle), czyli wie dziecko na ile może sobie pozwolić. Rozpieszczam go, bo chcę. Bo ma miłość , troskę, czułość i poczucie bezpieczeństwa tylko od jednego rodzica, nie wie, że jest ktoś taki jak tata, po prostu - nie pamięta a śmię twierdzić , ze nie zna. Jest nam tak dobrze. Męską ręke w wychowaniu pomaga mi partner, który sam z chęcią zajmuję się dzieckiem jak swoim. Tyle już za nami, a ile jeszcze przed nami( jak to ostatnio napisała moja koleżanka, pod zdjęciem ślubnym). Życie płynie dalej i nie ma czasu nad użalaniem sie nad swoim losem. Sam nie zapracujesz nikt Ci na nic nie da.
Jestem czasem zaskoczona przeglądając internet, gdy matki, które wychowują samotnie dziecko narzekają jak im żle, że na nic im nie starcza, nie wiedza co ze sobą zrobić - na ich miejscu najpierw wzięłabym sie do pracy. Pozdrawiam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz